Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Ikar - streszczenie

Iwaszkiewicz wychodzi w swym opowiadaniu od przemyśleń na temat obrazu Bruegela. Dokładanie go opisuje, zauważając, że nikt z wyjątkiem samego malarza nie zwrócił uwagi na dziejącą się tragedię.

Mówi, ze obraz ten przypomina mu pewne wydarzenie, które miał okazję zaobserwować podczas pewnego letniego wieczoru w okupacyjnej Warszawie. Ludzie wracali z pracy, czekali na przystankach tramwajowych-wśród nich był sam Iwaszkiewicz. Wokół miasto żyło swoim życiem-ludzie rozmawiali, śmiali się, chłopcy wykrzykiwali nazwy sprzedawanych przez nich gazet, jeździły ze zgrzytem tramwaje. Można by pomyśleć, ze wokół nie panuje wojna.

W pewnej chwili autor zobaczył idącego z naprzeciwka kilkunastoletniego chłopca, który szedł zaczytany, więc nie zwracał uwagi na otoczenie. Szedł zatem dość nieuważnie, wysuwając się zza jadącego tramwaju i kierując na małą wysepkę pośrodku ulicy. Nagle słyszeć się dało pisk hamulców-to samochód, który prawie wjechał w chłopca, musiał zmienić kierunek, żeby uniknąć wypadku. Okazało się, że była to karetka gestapo.

Żandarm wysiadł z samochodu i gestem „zaprosił” chłopca do środka. Ten wzbraniał się, pokazywał na książkę, jakby chciał powiedzieć, że to całe zamieszanie to przez nią, ale już tak nie będzie robił. Jeden z gestapowców zażądał od nieuważnego młodzieńca dokumentów. Gdy je otrzymał, wepchnął go do samochodu. Karetka odjechała w stronę alei Szucha (znajdowały się tam więzienia gestapo).

Autor zauważył, że nikt nie zwrócił uwagi na to krótkie zdarzenie-Ikar utonął. Iwaszkiewicz nazwał go w myślach „Michaś” i zastanawiał się nad tym, w jak głupi sposób zginął. Myślał o jego rodzicach, którzy będą na niego czekali w domu, ale nigdy nie dowiedzą się, co było przyczyną jego śmierci.Najbardziej jednak zapadł mu w pamięć obraz, kiedy zawstydzony chłopiec